Wiersze

Trylog

  1. 1
    Jak fontanna tak wstawała
    Z tymi swymi warkoczami,
    Z tymi swymi półsłówkami,
    Co kropliła, odkraplała,
    Co dzwoniła, co szeptała...
  2. 2
    A ja miałem skrzydeł cztery,
    Dla niej jednej cztery skrzydeł,
    I latałem przez Etery,
    Do tej mojej, do nieszczeréj,
    Do tej Jasnej-pani sideł...
  3. 3
    Od-kraplałem na nią słowa -
    Te, dzwoniące najzabawniéj,
    I szeptałem: "Nadzmysłowa!
    Jak my bliscy, jak my dawni
    Jak ta przyjaźń już nie nowa..."
  4. 4
    Aż poznałem!... że tak nowa!
  1. 1
    Nadzmysłowa bo też była
    Onegdajsza tamta pani
    I nie taka jak ta miła,
    Com zapomniał pierwszej dla niéj...
    Ani do niej się umyła!
  2. 2
    Jak zatęskni - to niesztucznie:
    Słowem, okiem, takim okiem,
    Co wyrzuca włócznią w włócznię,
    A zapłacze - to potokiem,
    A zaśmieje się, to hucznie...
  3. 3
    Bodaj szepnę jej: te mocy,
    Co olbrzymią pierś i ramię -
    Że wylatasz jakby z procy -
    Ból się łamie, grom się łamie!...
    Tak - jej szepnę o północy.
  4. 4
    Aż poznałem znów, że kłamie...
  1. 1
    Mniejsza o to... bardzo ładnie...
    Najżyczliwszym jestem sługą,
    Jak wypadnie, tak wypadnie,
    Przecudownie czy szkaradnie,
    Zawsze pewność - że niedługo.
  2. 2
    Przy księżycu dziś herbata?
    Z dawna miłe mi księżyce...
    A zieloność - jak sałata;
    Dzikie także okolice?...
    Burze - bębny - błyskawice.
  3. 3
    Bardzo ładnie - owszem - służę -
    Romantycznie albo z grecka,
    Z tym wszech-śmiechem, co w naturze,
    Socjalistka czy szlachecka,
    Kanoniczka albo świecka?...
    Bardzo ładnie... owszem, służę.
do góry Copyright © Radosław Dąbrowski, Krzysztof Kozoń. 2010-2017