Wiersze

Tęcza

  1. Wstęp pierw uczynię, by mię lekkie słowo
    Nie pomówiło gdzie o profanację,
    Mowy że polskiej ja konchę perłową
    Zdrabniam na fraszki, na improwizacje,
    W kramarne cacka łamiąc ją i liche,
    Zamiast pielgrzymiej tuniki upięciem
    Zrobić, i w ślady pójść za wieszczów księciem
    - Majestatyczne, a nikłe i ciche.
  2. Nie! Kochanowski Jan, co nam kołyskę
    Dawidowymi psalmy ośpiewywał;
    Adam, którego dni wam były bliskie,
    I Zygmunt, który mnie, jak wy, widywał;
    I ty, Anhelli, sybirski poeto,
    Dziś, w niewidzialnym sejmie wziąwszy krzesła,
    Swego mi tutaj nie rzucicie veto
    Za Pieśń, że wyszła z ksiąg, z trumn się wyniesła
    I, bacząc mało, ile koturn splami,
    Weszła tu w żywych świat - że weszła drzwiami.
  3. Owszem, traf nawet, kto inny nie bardzo,
    Ale Pieśń może objąć skrzydłem krzywym,
    I jako rzeczą, którą słusznie wzgardzą,
    Cisnąć o ziemię tym lwem uporczywym,
    Co, jeśli będzie skłaniał się pomału,
    Stopy jej grzywą poociera z kału.
    A cóż dopiero, gdy traf pieśń zaręcza,
    Rymy gdy z myślą jednym zbrzmieją spadkiem
    I przedmiot ślepym nie padnie przypadkiem...
    Przedmiot ten na dziś - tu - jest słowo: Tęcza.
  4. II
    Gdziekolwiek ludy czoło podnosiły
    Ku firmamentu wklęsłościom ogromnym,
    Duch czuł, że wyżej głów szukano siły,
    W pierwo-ocknięciu już bywając skromnym,
    I choć zmysłami po niebiosach macał,
    Zgadywał prawdę, gdy w serce powracał.
    Chaldejski mędrzec, co gwiazd pyta nocą,
    Perski, egipski i greccy mistrzowie,
    I kmieć słowiański, gdy przelicza nowie,
    W niebo się zwykle odnaszają - po co? -
    Po co najbystrzej szybują orłowie,
    Gdy się w sztucznych teleskopach złocą,
    Planety po co błyszczą coraz nowe?
  5. Lecz z wszech-tradycji i wszech-wiadomości,
    Jakie mędrcowie podają i prości,
    Mąż, co przez mamkę ssał egipskie mleko,
    A Izraelem był przez krew i Boga,
    O trumny świata oparłszy się wieko,
    Mojżesz, wysłyszał Pańską tajemnicę
    I, pióro Słowu zdawszy Przedwiecznemu,
    Potopów wielką opisał źródlicę,
    Tak że nikt po dziś - ni wpierw - równy jemu!
    Tam - ileż razy wśród żagli pękania
    Albo na falach światowej zamieci
    Szukałem kart tych i opowiadania.
    Skąd Tęczy okrąg ponad Arką świeci?
    A łza słoneczny promień mi w powiece
    Siedmiła barwą - i zdawało mi się,
    Że w tęczę lecę...
  6. Takie bo prawo-praw On na Irysie
    Zakreślił, który Miłość jest, że oto
    Gniew Jego nawet woła na człowieka: "Sieroto!
    Ojciec ojców na ciebie czeka."
  7. III
    A ludzie?... ludzi legenda jest inną;
    Tę - w ziemi laurów, za Werony bramą,
    Słyszałem - ówdzie stała się już gminną,
    Gdy indziej Szekspir swą rozniósł ją dramą,
    I każdy dzisiaj wie - ze słów poety,
    Kto Montekowie są, kto Kapulety...
  8. Zamków dwóch gruzy powyłamywanych
    Po obu stronach sterczały przede mną,
    Jako jędz dwojga kły nieprzejednanych;
    W powietrzu ciężko było - w górze ciemno;
    Burzy, zdawało się, że spadnie nawał
    Kląć pychę rodów i waśni domowe,
    A piorun, wyznam, że mi nie dostawał,
    I obracałem ku niebiosom głowę,
    Wietrząc siarczanych tchnień żółtawe światło,
    Co dwóm ruinom tym służyło za tło.
  9. Lecz w chwili właśnie, gdy już, już mniemałem,
    Że burza wielkim uderzy nawałem,
    Góry - że echa gromowe rozjęczą,
    Ironii jakaś siła niezgadniona
    Zamków dwóch szczyty. . . uwieńczyła - Tęczą !
    A jam pomyślił: tu - kłamie i ona!...
  10. Czyż łatwiej, łatwiej, planetę zwaśnioną
    Zeswoić z Tęczą Twórcy rozjaśnioną,
    Lub upiąć w niebie gwiazdy nowej klamrą,
    Niż serca ludzi - wpierw, nim ludzie zamrą?!
do góry Copyright © Radosław Dąbrowski, Krzysztof Kozoń. 2010-2017