Wiersze

Do Józefa Bohdana Zaleskiego

  1. 1
    Dobrze tęczy się zielenić,
    Błękitnawić i czerwienić,
    Tej Wielmożnej Pani!...
    Ale chmurki oddalone
    By jagnięta pogubione,
    Te -- kto chce, to gani.
  2. 2
    Ej -- i z lutnią złoto-runą,
    Złoto-ustą, siedmiostruną
    Nieba obiec sklepy
    Lżej -- niż piosnkę raz zaczętą
    Już we fletnię dąć pękniętą
    Jak włóczęga ślepy.
  3. 3
    Tyś bo wiele odziedziczył,
    Tyś bo, Panie, zagraniczył
    Z niebem -- mogiłami,
    Więc to Seraf, to Cherubin
    Niby wisien spadnie rubin
    W ogród Twój -- skrzydłami,
  4. 4
    A jam chłopię zza ogrodu,
    Gdzieś u szpary drżące wchodu,
    Gości -- strach mnie bierze
    I strach Ciebie, pana sadu,
    Co tam z duchy gadu, gadu
    Jak dzwon na pacierze...
  5. 5
    A jam chłopię z dróg krzyżowych,
    Zza trzęsawisk olszynowych,
    Gdzie mdłe jęczą cienie --
    I głód zemsty w sercu u mnie
    Już wyrodził się jak w trumnie
    Chude lisa szczenię.
  6. 6
    I wiatr zabrał mię w powicie
    Chmur -- by nagle zmarłe dziécię
    Bez chrztu-krwie i walki...
    Tu, na cmentarz poniósł ludów,
    Gdzie trzy świecą panie-cudów --
    Gdzie sztuki, Westalki...
  7. 7
    Gdzie krzyż z włócznią w jednej dłoni,
    Z gąbką w drugiej -- z cierniem w skroni
    Księżyc ma nad sobą
    I, kompasu wodząc cienie
    Po otartej z krwi arenie,
    Cieszy nas żałobą.
  8. 8
    Kiedyż -- czasów wypełnienie,
    Kiedyż Polski odkupienie -- ?!
    Wieszczym zanuć słowem:
    A sto wiatrów je rozniesie
    Precz po lesie za po-lesie,
    Po echu stepowém...
do góry Copyright © Radosław Dąbrowski, Krzysztof Kozoń. 2010-2017